Wiosna, ach, to Ty!

Pierwszy dzień wiosny

Wiosna w końcu przyszła! Radujmy się wszyscy! Niestety, w tym roku tę radość musimy ograniczyć z powodu koronawirusa. A może wraz z nadejściem wiosny przyjdzie nadzieja na pokonanie zarazy? Tego nie wiem. Wiem, że wiosna to najlepsze, co w mogło nam się teraz przytrafić, bo zadzieje się magia. Jaka? Chodź! Wszystko Ci opowiem!

Wiosna kalendarzowa zaczyna się 21 marca, jednak astronomiczna dzień wcześniej. Noc trwa dokładnie tyle samo, co dzień. W naturze następuje wyrównanie sił, harmonia. Świat rodził się na nowo. Z samym pierwszym dniem wiosny nie ma aż tak wielu obrzędów, za to cała pora roku przesycona jest symboliką płodności i macierzyństwa.

Jak Słowianie witali wiosnę?

Według Słowian wiosna otwiera nowy cykl wegetacyjny. Ostatni dzień zimy jest zatoczeniem koła w przyrodzie. Tak ważne wydarzenie jak rozpoczęcie kolejnego cyklu trzeba było odpowiednio celebrować. Słowianie obchodzili Jare Gody. Źródła historyczne mówią, że dziewczęta szły w korowodzie, a jedna z nich ubrana była w strój Jaryły, czyli boga płodności. Śpiewać miały następującą piosenkę

Włóczył się Jaryło
Po całym świecie
Rodził żyto w polu
Płodził ludziom dzieci
A gdzież on nogą
Tam żyto kopą
A gdzież on na ziarnie
Tam kłos zakwitnie

Pochód oczywiście odbywał się na bosaka, po to, by dotknąć ziemi. Był to powrót do korzeni. Wracając do naszego bożka jak wspomniałam, był personifikacją witalności. Rdzień jar-, jaro- z jego imienia oznacza siłę, surowość, ale płynące z młodości. Wyobrażano go sobie jako bosego młodzieńca, odzianego w białą szatę, trzymającego w prawej ręce ludzką głowę, w lewej zaś  kłosy żyta i wieniec ziół. Czasem zamiast marzanny pali się starą głowę trzymaną przez Jaryłę. Symbolizuje ona bowiem starość, starego bożka.

Przyszła wiosna, czas utopić Marzannę!

A kim była ta Marzanna? Pewnie domyślasz się, że miała jakieś związki ze Słowianami. Nie mylisz się.  Marzannę nazywano także Moreną, Śmietrztką, a nawet Śmiercią. Byłą ona personifikacją zimy, a więc i śmierci, zła, ciemności. Spalenie jej, a potem utopienie miało być pożegnaniem się, ze wszystkim, co złe, a powitaniem nowego, ale żywego. Inna interpretacja jest taka, że Marzanna nie umiera (w końcu jest uosobieniem śmierci), tylko trafia do innego świata, nad którym sprawuje kontrolę

Jak powinna wyglądać marzanna?

Jeśli zamierzasz żegnać zimę po słowiańsku, to uspokój się, krąży koronawirus. Ja Ci za to opiszę najdokładniej, jak się tylko da. Wyobraź więc sobie kukłę ze słomy. Na nią nakładano białe płótno. I tyle. Wiem, że w przedszkolu może doczepialiście jej włosy, przyklejaliście oczy i ubieraliście w zimowe ubrania. W prawdziwym życiu dominowała skromność. Z taką kukłą małe dziewczęta w czwartą niedzielę Wielkiego Postu obchodziły wieś, po czym udawały się poza jej granice i tam działy się rzeczy straszne. Kukłę szarpano, rozrywano na strzępy, palono, a następnie wrzucano do wody. Wszystko to, by mieć pewność, że zima nie wróci.

Źródło: Gieysztor A., Mitologia Słowian, Warszawa 2006.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *