Noc świętojańska

Noc świętojańska w tradycji katolickiej przypada na wigilię dnia Świętego Jana Chrzciciela, tj. na przełom 21 i 22 czerwca. Noc świętojańska w swej tajemnicy zjawia się tylko na chwilę, aby owładnąć całą słowiańską krainę tańcem i śpiewem. Dzisiaj często mówimy na ten letni czas noc świętojańska, jednak, czy na pewno do Jana noc ta należała?

Noc świętojańska? Najpierw kupalnocka!

Kupalnocki i sobótki swym istnieniem o stulecia wyprzedzają Świętego Jana Chrzciciela. Mimo że letnie przesilenie obecnie znamy pod imieniem chrześcijańskiego patrona, to sama obrzędowość owego magicznego czasu z osobą Jana nie ma za wiele wspólnego. Gdyż wywodzi się z pogańskich obchodów Nocy Kupały. A jeśli nie znacie elementów składowych Nocy świętojańskiej, to zaraz Wam je przybliżę ;).

Kwiat paproci

O kwiecie paproci słyszał na pewno każdy z Was. Każdy pewnie w swym regionie ma magiczny las, w którym należy szukać magicznej rośliny. O tym, jak należy się do tego przygotować, napisała już Kasia. Nie zdradziła jednak, że w całych tych poszukiwaniach nie chodzi tylko o pieniądze, lecz także o miłość.

Wspólna podróż do lasu często była jedynie pretekstem spotkań zakochanych. Nieprzypadkowo złośliwi o dziewczynach w czasie tej nocy mawiali, że poszły szukać kwiatu paproci, a straciły wianek (uniwersalny symbol dziewictwa). Poszukiwania kwiatu paproci są doskonałą okazją, by wyznać sobie miłość oraz oddać się czułym uściskom. Wiele podań mówi, że niejedna panna podczas nocy świętojańskiej straciła swoją cnotę. Motyw zgubionych wianków przewija się w pieśniach ludowych:

Nasięźrzale, nasięźrzale,

Rwę cię śmiale,

Pięcią palcy, szóstą, dłonią,

Niech się chłopcy za mną gonią;

Po stodole, po oborze,

Dopomagaj, Panie Boże.

Oprócz poszukiwania kwiatu paproci najważniejszym dziewczęcym obrzędem w noc sobótkową jest puszczanie wianków na wodę. Wianek od zawsze był symbolem panieństwa i czystości, czyli dziewictwa. Panny na wydaniu plotły więc wianki z polnych i ogrodowych kwiatów. We wianki najczęściej wplatały chabry, maki, rumianek i różyczki. Następnie przywiązywały je do cienkiej, lekkiej deseczki, a na środku przyklejały świecę. Tak przygotowane wianki puszczały na wodę, uważnie obserwując, w którą stronę płyną. Obrzęd ten jest wspólny dla całej Słowiańszczyzny. Jego geneza sięga dalej niż do zwyczajów związanych z kupalnocką.

Wianki, czyli gra o miłość i cnotę

Wianki pełniły, oczywiście, funkcję wróżby miłosnej. Dziewczęta niekiedy puszczały na wodę dwa wianki jednocześnie. Jeśli te płynęły równo, zgodnie z nurtem rzeki, a do tego podpływały do siebie, to była to najlepsza wróżba, gdyż oznaczała wielką miłość, szybkie zamążpójście oraz długie, dostatnie i szczęśliwe życie. Dobrze wróżyło również, kiedy to upragniony, bliski sercu kawaler wyłowił z wody ów wianek. Pomyślnie puszczony miał zapewnić szczęście w miłości nawet dziewczynie, której nie udało się go donosić do ślubu. Noc świętojańska o wiele bardziej niż inne służyła temu, aby dziewiczy skarb zabrał ukochany. Wiele dziewcząt tej właśnie nocy traciło cnotę. Panny wierzyły bowiem, że ukochany, który zabrał wianek, nie zawiedzie ich miłości i zaufania, a wiernym pozostanie aż po sam grób. Zgodnie z zachowaniem zwyczajowych procedur, taki kawaler powinien poprosić dziewczynę o rękę, a za zgodą i błogosławieństwem obojga rodziców poprowadzić do ołtarza.

Dziewczęta bacznie obserwowały swoje wianuszki. Kiedy taki zaplątał się w przybrzeżnych krzakach lub innych wodnych roślinach, to jego właścicielka skazana była na pozostanie w stanie panieńskim co najmniej jeszcze przez rok. Najgorszą wróżbę stanowiło wywrócenie świeczki i zatopienie wianka. Oznaczało to kłopoty zarówno miłosne, jak i ,co gorsza, także życiowe. Interpretowano to jako wróżbę dla staropanieństwa, nieodwzajemnionej miłości, życia w zgryzocie i smutku. Ewentualnie zatopienie wianka mogło też oznaczać wychowywanie nieślubnego dziecka, a w najgorszych okolicznościach przedwczesną śmierć.

Czasami, oprócz małych wianeczków, dziewczęta robiły jeden wielki wieniec, od całej grupy. Puszczano go na wodę szczęście dla wszystkich zebranych nad brzegiem panien. Obecnie zwyczaj puszczania wianków jest przypominany w wielu miastach i wioskach jako forma zabawy.

Sobótki

W tę najkrótszą noc w roku na wzniesieniach, pagórkach i szczytach rozpala się także obrzędowe ogniska. Ważne, aby ogień pojawił się w miejscu dla wszystkich widocznym. Już sam sposób rozpalania ognia w kulturze ludowej bywał archaiczny, gdyż czasem należało to robić, ciosając deskę o deskę. Podstawową funkcję świętojańskiego ognia było oczyszczenie. Jednak ten święty ogień jednoczył też pary. Jeśli dwójka młodych ludzi decydowała się na wspólny skok przez ognisko, to dla lokalnej społeczności znaczyło to mniej więcej tyle, że młodzi są już nieoficjalnie zaręczeni.

Cała obrzędowość związana z nocą świętojańską zatacza krąg wokół dwóch tematów – miłości i płodności. Tak uwielbiane i wyczekiwane święto swoją popularność mogło zdobyć dzięki temu, iż były to pierwsze w pełni, ciepłe, niekiedy upalne dni. Zboża dopiero co dojrzewają, więc na ich zbiór należy jeszcze z miesiąc poczekać. Wiosenne prace polowe dawno są już jednak zakończone. Tak więc kupalne obrzędy były ostatnim czasem, kiedy ludzie mogli się ze spokojnym sumieniem bawić i świętować. Nawet zmienia dominującego wyznania nie sprawiła, że ludzkość zapomniała o Nocy Kupały. Wręcz przeciwnie, znaleziono jej nowego patrona, dzięki czemu ta wyjątkowa tradycja zdołała przetrwać aż do dzisiejszych czasów, czego najlepszym dowodem jest to, że w wielu miejscach Polski organizuje się dziś zbiorowe obchody związane z letnim przesileniem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *