Grzyby, najstraszniejsze rośliny

Grzyby w kulturze ludowej

Grzyby są jadalne, ale niektóre tylko raz, rzecze stary, ale jary suchar. Nie da się ukryć. Jeśli w jesienne poranki próbujesz rozbudzić się popularną śniadaniówką, nie raz pewnie usłyszysz o zatruciach grzybami. Dostaniesz też garść porad przed grzybobraniem. Czy Smerfowych domków należy się bać? Oczywiście! Ale zatrucia to tylko mały pikuś. Grzyby skrywają przed nami wiele tajemnic. Chodź, niektóre Ci wyjawię!

Grzyby nie są roślinami

Niby wszyscy to wiedzą, ale jakoś tak jest, że podświadomie zaliczamy je do roślin. Skąd się to wzięło? Ano z tego, że dawniej ludzie świat dzielili na rośliny i zwierzęta. I ludzi, of course, bo przecież człowiek był ponad zwierzętami. Nie bawiono się w wyszukiwanie bakterii, nie przeprowadzano analizy komórkowej. Jak coś żyło, było zwierzę, jak nie, a jeszcze w dodatku wyrastało z ziemi, było roślina, i koniec. Pomysł, by grzyby uznać za grzyby pojawił się dopiero w XIX wieku, ale przyznasz, że grzyb grzybowi nierówny i ten ze ściany różni się trochę od tego z lasu, prawda?

Grzyby powstały w straszny i grzeszny sposób

Trend zero waste narodził się jeszcze na długo przed blogerkami i obrońcami przyrody. W kulturze ludowej jest obecny właściwie od zawsze. Co wspólnego ma zero waste z grzybami? Ano, powstanie grzybów powinno być reklamą tego trendu. Wyobraźcie sobie taki billboard JEZUS TEŻ STOSOWAŁ ZERO WASTE.

Historia powstania grzybów jest następująca: Jezus ze Świętym Piotrem wędrowali po [podhalańskich] wioskach (wiecie, że obaj tak naprawdę byli Polakami, prawda?). Mieli ze sobą chleb, jednak planowali zjeść go później. Święty Piotr był jednak potwornie głody i podskubywał sobie pieczywo. Jezus jednak, w momencie, gdy Święty Piotr wkładał kawałek do ust, pytał apostoła o coś i ten wypluwał to, co akurat miał w buzi. Z tego, co Święty Piotr wypluwał, wyrastał grzyb.

Sam widzisz, że polska kultura ludowa praktykuje zero waste od wieków.

Bój się grzybów!

Grzyby rosną w nocy, a więc należą do sfery mroku i śmierci. Ponadto podstawowym miejscem ich występowania jest las, czyli również miejsce nie do końca zbadane, pełne dzikich roślin i zwierząt (Zwróć, proszę, uwagę na to, że boimy się tego, co pochodzi z lasu. Na blogu znajdziesz wpisy o wrzosiepaproci). Grzyby budziły więc z jednej strony niepokój, z drugiej, szybko je oswojono i zaczęto wykorzystywać nie tylko w fitoterapii, lecz również w sferach związanych z zawieszeniem miedzy światem realnym i pozaziemskim. Wierzono, że gdy w domu spożywa się grzybki, oznacza to, że goszczą w nim duchy zmarłych. Te leśne owoce spożywano często więc w zaduszki i wigilię, by załatwić niedokończone sprawy.

Grzyby w fitoterapii

Jak wspomniałam, grzyby wykorzystywano także w medycynie ludowej. Rosół gotowany z dodatkiem grzybów miał zbawienny wpływ na osoby z problemami sercowymi (nie, nie chodzi tu o zawody miłosne). Moczony w mleku borowik był lekarstwem na rany. Przykładanie do brzucha prawdziwkowych kapeluszy powodowało pękanie wrzodów. Muchomory zalane spirytusem pomagały na reumatyzm, a zażywanie wysokoprocentowego napoju na muchomorach pomagało pozbyć się czerwonki, biegunki i popularnego kołtuna.

Grzyby w kuchni

Grzyby zawierają całe mnóstwo witamin i makroelementów, ale to w miarę świeża wiedza. W czasach głodu były po prostu w miarę łatwo dostępnym darmowym pokarmem.

Dziś grzyby wykorzystuje się w kuchni do przygotowywania zarówno prostych, jak i wytrawnych dań. Potwierdzono, że te leśne nie-rośliny mają działanie przeciwwirusowe, więc, póki są w lesie, załóż gumiaki i ruszaj na grzybobranie! Wyjdzie Ci to na zdrowie. Pochwal się potem, co zebrałeś. Jakie potrawy z grzybów lubisz najbardziej?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *