Etnogadki. Recenzja książki

Etnogadki minęły mi, gdy przeglądałam internety. Pewnie reklama AdWords albo Facebook. Ponieważ miałam gorący okres pisania doktoratu, zapomniałam o tej pozycji. Jakież było moje zadowolenie, gdy odezwała się do mnie pani z Wydawnictwa Albus z pytaniem, czy jestem zainteresowana książką.

Etnogadki – co to jest?

Etnogadki. Opowiastki o dawnych obrzędach i zwyczajach to książeczka autorstwa Moniki Michaluk, Witolda Przewoźnego z przepięknymi ilustracjami Michała Stachowiaka wydana przez wydawnictwo Albus. Podzielona jest na sześć części: Dawno temu w małej wiosce, Zima, Wiosna, Lato, Jesień oraz Tylko czas nie chodzi spać. Pierwsza z nich stanowi wprowadzenie. Poznajemy postaci, które pojawią się na dalszych stronach książki, ale nie będą one typowymi przewodnikami. Po prostu pojawiają się i czasem wchodzą ze sobą w różne interakcje. W tej części dowiadujemy się, że tak naprawdę wszyscy w jakimś sensie pochodzimy ze wsi i to tutaj nasi pradziadkowie zdobyli wiedzę, którą wykorzystujemy do dziś. W kolejnych czterech omówione są  zwyczaje związane z każdą porą roku. Autorzy wyjaśnili, jakie są przyczyny różnych zjawisk zachodzących w przyrodzie oraz ich związek z najważniejszymi obrzędami.  Tylko czas nie chodzi spać… zajmuje dokładnie cztery strony, które nie do końca wiem, po co są, ale o tym za chwilę.

Ogólne wrażenie

Gdy tylko rozpakowałam książkę, wrzasnęłam „Borze zielony, jakie to piękne!”. Książka rzeczywiście jest wykonana prześlicznie. Ilustracje są po prostu przewspaniałe (wystarczy zerknąć na okładkę). Każda kolejna strona zachwyca bardziej od poprzedniej. Michał Stachowiak odwalił kawał świetnej roboty!

To, co jest świetne, to to, że te ilustracje żyją. Postaci na nich wchodzą w interakcję, opowiadają, co się dzieje, czym zajmują się na co dzień itd. Ponadto znajdziemy tradycyjny opis każdego święta oraz tradycji. Dodatkowym atutem jest coś na kształt porad  (nie jest to w żaden sposób oznaczone, ani w spisie treści, ani na kartach książki, a szkoda, bo łatwiej byłoby do pewnych treści wracać przy okazji różnych świąt i wykonywać różne elementy). Mamy więc na przykład instrukcję, jak wykonać pisankę oraz wianek na Sobótkę.

Nie do końca wiem, po co jest ostatnia część dotycząca czasu. Według mnie można było z niej całkowicie zrezygnować lub przesunąć na początek. To tylko cztery strony, na których jest albo wierszyk, albo wypowiedź sowy, ale w żaden sposób to nie wciąga.

Dla kogo jest ta książka?

To chyba najtrudniejsze pytanie. Trzeba przyznać, że ogrom wiedzy w publikacji podany jest w naprawdę przystępny sposób. Ale ja mam 27 lat. Młodsza osoba może mieć problem z przeczytaniem całej książki. Nie ma w niej bowiem jakiejś fascynującej historii, bohatera, który byłby przewodnikiem po wiejskim życiu. Myślę, że dużo łatwiej byłoby gdyby cały materiał przerobić na powieść. Owszem, pojawiają się elementy interakcji między postaciami z pierwszej części, ale nie przywiązujemy się do nich zbytnio. Dobrym pomysłem jest natomiast uczynienie Etnogadek towarzyszem codzienności, po który dziecko z rodzicem sięgałoby przy okazji ważnych świąt. Dzięki temu lepiej zrozumiałoby, co się wokół niego dzieje. Niestety, wiemy, że rodzice i nauczyciele nie do końca potrafią zarządzać czytelnictwem dzieci. Po przeczytaniu jakiejś pozycji (jeśli nie jest na liście ulubionych lektur), rzadko się do niej wraca. Etogadki wymagają stałych powrotów i tylko wtedy (w przypadku dzieci) mają sens.

Książka jest natomiast świetną rzeczą dla dorosłych. Jeśli kogoś prawdziwe życie mieszkańców wsi, jest to idealna pozycja na start. Informacje są uporządkowane, jest ich bardzo dużo i są podane w naprawdę przepięknej oprawie. Ilustracje Stachowskiego są prze-cu-do-wne. Można zmarnować jeden wieczór i poświęcić go na samo oglądanie 😉

Tekst można uznać za sponsorowany, ponieważ recenzowaną książkę otrzymałyśmy za darmo od wydawnictwa. Nie miało to jednak żadnego wpływu na ocenę pozycji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *